Jan Kochanowski - ODPRAWA POSŁÓW GRECKICH
(streszczenie)


Do Troi przybyli posłowie greccy, Ulisses i Menelaus. Domagają się wydania Heleny, którą uwiózł Aleksander, syn króla Priamusa. Decyzję, czy Helenę zatrzymać, czy odesłać, poweźmie rada panów. Aleksander jedna więc stronników. Śle swym przyjaciołom kosztowne upominki. Przekupny to naród i niewielu można tu znaleźć ludzi prawych, dobro Rzeczypospolitej mających przede wszystkim na względzie. Być sprawiedliwym często zda się przeciw przystojności, zwłaszcza, gdy trzeba wystąpić przeciw bezprawnym czynom przyjaciół. Antenor ma jednak odwagę odmówić Aleksandrowi poparcia:

              ... Nie ufa swej sprawiedliwości,
              Kto zlotu mówić od siebie rzecz każe.
              Lecz i to człowiek małego baczenia,
              Który na zgubę Rzeczypospolitej
              Podarki bierze, jakoby sam tylko
              W cale miał zostać, kiedy wszystko zginie.
Z niecierpliwością czeka na decyzję rady pohańbiona Helena. Widzi ona w życiu więcej zła niż dobra:
              Mniej dóbr na świecie niźli tego, co złym
              Ludzie mianują, bo ubogaciwszy
              Pewną część ludzi, patrzaj, co ich ciężkim
              Ubóstwem trapi...
Zebrała się rada:
              Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie,
              A ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie,
              Wy, mówię, którym ludzi paść poruczono
              I zwirzchności nad stadem bożym zwierzono:
              Miejcie to przed oczema zawżdy swojemi,
              Żeście miejsce zasiedli boye na ziemi,
              Z którego macie nie tak swe własne rzeczy,
              Jako wszytek ludzki mieć rodzaj na pieczy.
Tak komentuje Chorus. Ale pod pozorami sprawiedliwości i praworządności (krew nie woda - mówi Priamus - lecz u mnie pospolitej rzeczy powinowactwo więtsze) rada broniła przemocy i gwałtu. Nie należy odsyłać Heleny - stwierdza Aleksander - skoro Grecy wykradli Medeę i do tej pory ją więżą. O sławę i dobro Troi upominał się Antenor. Ale nie zyskuje wielu zwolenników. Większość posłów - zwłaszcza młodszych wiekiem - mówiąc jeden przez drugiego, że ich marszałkowie uciszyć nie mogą, domagała się zatrzymania Heleny. Po ich stronie opowiada się król. Lekkomyślna to decyzja, tak, że nawet posłowie greccy wyrażają ubolewanie dla takiego państwa:
              O nierządne królestwo i zginienia bliskie,
              Gdzie ani prawa ważą ani sprawiedliwość 
              Ma miejsca, ale wszystko złotem kupić trzeba!
              (...)
              Jaki to wrzód szkodliwy w Rzeczypospolitej 
              Młódź wszeteczna: ci cnocie i wstydowi cenę 
              Ustawili; przed tymi trudno człowiekiem być 
              Dobrym; ci domy niszczą, ci państwa ubożą 
              A rzekę, że i gubią (...)
              A przykładem zaś swoim, jako wielką liczbę 
              drugich przy sobie psują. (...)
Troi grozi teraz najazd Grecji. Wojnę przepowiada Kasandra, córka królewska. Antenor radzi więc być w pogotowiu - uzbroić się i ludzi przysposobić. Priamus lekceważy te rady. Uznaje je za przejaw strachu. Ale oto przybywa Rotmistrz z wiadomością, że galery greckie przybiły do trojańskich wybrzeży.

(wg Przewodnika Teatralnego, St. Marczaka-Oborskiego, WAiF 1984)