Parabuch ma 5 lat
czyli kilka refleksji Szefa


Zaczęło się od naszej trójki. Były drużynowy harcerski z LI LO im.T.Kościuszki w Warszawie-Rembertów oraz "byli uczniowie tego liceum - Agnieszka Kulińska i Andrzej, obecnie Puchałowie - postanowili założyć teatr amatorski, taki, jak ten w który bawili się w liceum. Gdzie, oczywiście w Klubie - Kultury Kolejarza w Warszawie, którego kierownikiem był i jeszcze jest niżej podpisany. Jak postanowiono, tak i zrobiono. Potem "z ogłoszenia" przyszedł Piotr WAWER, a Paweł KANTOREK, który był pracownikiem Klubu stał się członkiem zespołu nie wiedzieć kiedy i dziś jest jedynym który widział i uczestniczył czynnie we wszystkich spektaklach PARABUCHA będąc inspicjentem i "technicznym".

Potem do "ojców założycieli" dołączyli jeszcze Marzenka Chmielecka i Tomek Sapryk. Kolejni członkowie Parabucha to już protegowani ojców: przyjaciele, znajomi, rodzina, uczniowie ...

Każdy w naszym zespole jest zwierzątkiem innego gatunku i choć tak wiele nas różni, to łączy nas jedno: miłośnictwo teatru. Takie, które od zarania tego ruchu jest motorem napędzającym ludzi różnych profesji do zabawy w teatr.

Program artystyczny i estetyczny PARABUCHA zaproponowany przeze mnie przyjęty został przez "ojców" jak własny i realizowany jest do dziś: Bawić się w rozumny, zrozumiały dla wszystkich, zabawny teatr słowa.

Parabuch ma 5 lat z okładem, już sam ten fakt jest godny podkreślenia.W czasach tak niesprzyjających kulturze, gdzie powszechna pogoń za dobrami materialnymi i zaspokajaniem potrzeb bytowych wygania widzów z sal teatralnych, kinowych i muzeów jest to fenomen godny bliższego zainteresowania. I tylko proszę nie wskazywać na przykład dość licznych jeszcze zespołów teatralnych dziecięcych i młodzieżowych. Parabuch jest zespołem, teatrem ludzi dorosłych, których problemy dnia codziennego wskazane powyżej dotyczą w całej rozciągłości. A jednak....!

Parabuch gra komedie, z jednym jak dotychczas wyjątkiem. Na swoim sztandarze wypisaliśmy horacjańską dewizę "ridentem dicere verum" - śmiejąc się mówiąc prawdę. Wydaje się nam, że to przesilanie jest wyborem nie najłatwiejszej, jakby się zadać mogło, ale najtrudniejszej drogi artystycznej realizacji poprzez teatr. Molier, Fredro, Czechów, Krzysztoń, Mrożek to nasi dotychczasowi autorzy. Również nasze magnum opus - szekspirowska BURZA nie wyrzeka się śmiechu. Nie przypadkiem na frontonie teatru GLOB napisano parafrazując Petroniusza: Totus mundus agit nistorionem - cały świat gra komedię. Parabuch też.

W naszym teatrze najważniejsze jest słowo. Nie uciekamy przed inscenizacją, przed obrazem, ale w dzisiejszym świecie zdominowanym przez cywilizacją obrazkową, chcemy ciągle pamiętać, że teatr kultury śródziemnomorskiej wziął się ze słowa i poprzez słowo teatr ten wniósł najwięcej w dziedzictwo tej kultury.

Myślę, że wobec upadku kultury mowy na polskiej scenie zawodowej, to zadanie w teatrze miłośniczym, żeby użyć tej archaicznej, ale jakże pięknej nazwy ruchu, który współtworzymy, jest.. zadaniem niezwykle ważnym, odpowiedzialnym i niezwykle trudnym w realizacji. Jeżeli jeszcze nie osiągamy w tej dziedzinie doskonałości, to nie przez bagatelizowanie tego problemu, lecz jego ogrom.

Słowo, to także w szerszym aspekcie tekst teatralny, lecz tu mierzymy najwyżej jak można, nasi autorzy są tu gwarancją najwyższej jakości tekstów. Pamiętamy o tym zawsze w poszukiwaniu nowego repertuaru.

W naszym podejściu do sztuki teatru jest cos, toutes proportions gardees, z teatru elżbietańskiego. Na pierwszym miejscu słowo, za nim aktor w możliwie najpełniejszym kostiumie z epoki i skrótowa, wręcz symbolicznie oznaczająca miejsce akcji przestrzeń sceniczna - scenografia.

Kolejnym wyznacznikiem naszej odrębności, "własności", jest formuła teatru objazdowego. Nasz teatr dosłownie i w przenośni siedzi na walizkach, kupowanych w składnicy rzeczy znalezionych. Przeważająca liczba znanych nam zespołów amatorskich zrobiła cnotę ze swej niemożności, po dłuższym czy krótszym okresie prób pokazuje swe dzieło raz, trzy czy pięć i bierze się za nowe lub rozpada się... Parabuch robi to nieco inaczej. Po żmudnym, trwającym najczęściej około roku, okresie prób następuje premiera, a po niej jak w prawdziwym teatrze repertuarowym następuje eksploatacja spektaklu, który gramy po wielokroć i w bardzo różnych warunkach przed bardzo różną publicznością w wielu miejscowościach. Ponad 150 spektakli przez 5 lat w teatrze amatorskim - to też coś mówi. W repertuarze mamy i w każdej chwili możemy pokazać co najmniej 5 tytułów. Nasza ruchliwość, co trzeba tu z uznaniem podkreślić bierze się również z możliwości naszego mecenasa - Polskich Kolei Państwowych. Będąc teatrem "przy kolei" grzechem byłoby z tej szansy nie skorzystać.

Mam nadzieję, że przedstawione powyżej idee są widoczne w naszym działaniu i opisują w zasadniczy sposób nasze poczynania i podejście do sztuki teatru. Wierzę również, że póki bedą ludzie, którym powyższy program będzie odpowiadał i zechcą się pod nim podpisać zgłaszając akces do zespołu - Parabuch będzie istniał.