15-lecie Parabucha


Ryszard Jakubisiak
szef

Moi Kochani, to było już tak dawno, że nie pamiętam... Dobrze, że są tacy co pamiętają i ja im wierzę, że było tak, jak opisują. Cieszy mnie ich dobra pamięć, bo to, co po nas pozostaje, to tylko ona i te trochę zdjęć, i parę programów, jaki tworzona z kilkuletnim opóźnieniem.

Gdy podsumować PARABUCH w suchych liczbach, to jest to ponad trzydzieści premier, około czterystu spektakli i około siedemdziesiąt osób, które przeszły przez naszą scenę. Widzów nie zliczę. A ile to emocji, tremy, śmiechu i łez. Ile zarwanych nocy, spotkań, wspólnych wyjazdów, gwałtownych sporów i słodyczy pojednań, odejść i powrotów...

Jak w życiu panie, jak w życiu... Tyle, że z własnej woli, własnego wyboru i własnej potrzeby - aby było ciekawiej, piękniej i mądrzej. I pogodniej - jak w naszej horacjańskiej dewizie: RIDENTEM DICERE VERUM...

Dzieci nam dorosły i grają z nami. Tekst jeszcze pamiętam, nie jest źle. Tylko, z której strony wchodziłem, chyba z lewej... W tę kamizelkę, to już nie wejdę... Boże, już jedenasta, a jutro o szóstej trzeba wstać do pracy... Muszę przygotować się jeszcze do lekcji... Po co ja to robię, zwariowałem...

Spróbujmy jeszcze raz tę scenę, bo tu coś nie wychodzi...

Kochani, róbmy PARABUCH dopóki nam się będzie chciało chcieć. Piętnaście lat już za nami.


Agnieszka Puchała
Puchałowa

Należę do dinozaurów PARABUCHA, choć wcale na to nie wyglądam. A zatem

Intymne zwierzenia dinozaura

Jestem wdzięczna Reżyserowi, że przed 15-tu laty, a nawet wcześniej mobilizował wytrwale Kubę i mnie do założenia teatru.

Mam satysfakcję, że jestem najpłodniejszą PARABUSZANKĄ (w sensie dostarczania nowych aktorów do teatru).

Podziwiam pracowitość, rzetelność i fachowość Kartonka, najlepszego technicznego na świecie. Zawsze wie, co z czym połączyć, gdzie uciąć, co włączyć i to wszystko nawet działa.

Nie lubię "łacińskich" wtrętów reżysera podczas prób, chociaż jestem filologiem klasycznym.

Chciałabym wytrwać, żeby zagrać w PARABUCHU swój 100-ny spektakl.

Tęsknię za wyjazdami salonką, oprócz tych momentów, gdy Kuba i Kopister chrapali na zmianę.

Uwielbiam 76, szczególnie gdy krzyczy Brawo! lub ryczy jak dziki bawół.

Mam nadzieję, że doprowadzimy z Kubą kronikę PARABUCHA do stanu bardziej aktualnego, zanim będziemy mieli sklerozę.

Życzyłabym sobie, żeby PARABUCH istniał nawet wtedy, gdy dinozaury będą człapały z laseczką i piły ziółka.


Andrzej Puchała
Kuba

Jakże często narzekam na PARABUCH!!, że próby, że trzeba wymyślać prezenty ślubne i imieninowe (tzw. "z jajem"), że kronikę PARABUCHA zabieramy na wczasy zamiast się byczyć, że tekstu trzeba się uczyć (czego pasjami nie lubię), że w tym czasie mógłbym nabijać kabzę albo spać.

Ale gdy już jestem na próbie, gdy Rysiek - reżyser powie coś mądrego (a niegłupi jest, oj, niegłupi w te klocki); gdy widzę pasję Kartonka i rozmawiam z przyjaciółmi - to wszystko co złe, odchodzi w kąt.

Wtedy wiem, że nie tylko biorę, ale i buduję.

        A życie przecież po to jest, żeby pożyć,
        By spytać siebie: mieć czy byc?
z piosenki Anny Marii Jopek